Wampiry przesyłu. Serwisy, które konsumują przepustowość twojej sieci

Korzystanie z internetu oznacza dziś pobieranie gigantycznych ilości danych. Jakie serwisy w największym stopniu obciążają twoje łącze? Te, które prawdopodobnie lubisz najbardziej.

Gigabajty „Gry o tron” i „Westworld”

Niektóre usługi „zapychają łącza” w takim stopniu, że w przypadku posiadania standardowego internetu „kablowego” raczej nie mogą być wykorzystywane, kiedy w tle działają inne operacje. Są to przede wszystkim strony związane ze streamingiem. Strumieniowanie, jak bywa także nazywany ten proces, to przesyłanie i jednoczesne odtwarzanie plików dźwiękowych lub wizualnych. Z rozwiązania tego korzystają serwisy VoD (Video on Demand - wideo na żądanie), ale nie tylko.

Najpopularniejsze na świecie usługi streamingowe to m.in. Netflix i HBO GO. Seriale i filmy oglądamy dzięki nim zasadniczo „na żywo”, niczym w telewizji, choć oczywiście nie musimy czekać na porę wyświetlania. Podobieństwo tkwi w fakcie, że plik z filmem nie zapisuje się najpierw na dysku, lecz jest dostarczany do odbiorcy i odtwarzany na bieżąco – a do tego niezbędny jest szybki internet.

Streaming wideo w jakości HD wymaga przesłania ok. 3 GB danych na godzinę. W przypadku filmów Ultra HD wykorzystuje się ok. 7 GB na godzinę. Nawet standardowa dla telewizji analogowej, od dawna nieimponująca, rozdzielczość SD przepycha przez łącze 1 GB danych na godzinę. Jeżeli sieć nie jest w stanie sprostać wymaganiom, jakość obrazu i dźwięku zostaje obniżona lub dochodzi do przestojów w projekcji.

Nie tylko seriale

Kolejnym „transferożernym” serwisem jest Spotify – usługa streamowania muzyki. Serwis umożliwia określenie jakości strumieniowania, co przekłada się na ilość pobieranych danych. W dostępnej na urządzeniach mobilnych opcji „standard” konsumpcja danych sięga ok. 0,7 MB na minutę, co znaczy, że potrzeba niecałej doby, aby pobrać gigabajt. Wysoka jakość to już 1,2 MB na minutę i gigabajt pożarty w pół dnia. Jakość ekstremalna konsumuje 2,4 MB na minutę, a na pełny gigabajt potrzebuje niecałych siedmiu godzin.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to niewiele, ale powinniśmy uświadomić sobie, że w najlepszej jakościowo opcji pobieramy 144 MB na godzinę tylko po to, aby słuchać muzyki. Pamiętajmy też, że Spotify rzadko jest jedyną czy główną uruchomioną aplikacją. Najczęściej działa w tle podczas pracy lub rozrywki. Oprócz niej są włączone jeszcze komunikatory internetowe, przeglądarki z otwartymi stronami, a także inne wymagające przepustowości aplikacje – często mniej „pazerne”, choć pełniące ważniejsze funkcje. Nasz ulubione serwis muzyczny może wyraźnie spowolnić ich ładowanie.

Zmień kablówkę na Orange Światłowód: Sprawdź, czy jesteś w zasięgu [Dowiedz się więcej >]

Wreszcie: znacznej przepustowości wymaga pobieranie wszelkiego rodzaju dużych pakietów danych. To sprawia, że na liście najwięcej ważących operacji znajdują się również: pobieranie aktualizacji systemowych oraz korzystanie z serwisów do przechowywania i udostępniania plików. W przypadku tych drugich, jeżeli korzystamy z opcji płatnej, z nielimitowaną prędkością pobierania, i nie ustanowimy żadnych ograniczeń, pojedynczy download maksymalnie wykorzysta łącze.

Żyjemy w świecie wampirów. Przyzwyczaj się do tego

Serwisy oferujące streaming filmów albo pobieranie dużych plików to przykłady skrajne, tytanicznie obciążające łącze. W rzeczywistości dziś „wampirem przesyłu” jest… praktycznie każda w miarę nowa strona www. Do tej grupy można zaliczyć nawet serwis informacyjny, bazujący głównie na tekście, który miesięcznie może przekazać nam gigabajty danych.

Zwykła strona z artykułem prasowym zawiera setki razy więcej informacji niż jej odpowiedniczka sprzed kilkunastu lat. Ilość tekstu pozostaje z grubsza niezmienna, ale strony stały się znacznie bardziej zaawansowane. Wyglądają lepiej, zawierają grafikę w wyższej rozdzielczości, posiadają także złożone mechanizmy – np. biorące pod uwagę osobiste preferencje użytkownika. Kod stron stał się „ciężki” – i będzie jeszcze cięższy.

Nawet na wielu rzekomo prostych stronach standardem staje się implementacja wideo. Każdy z nas ogląda filmy na Facebooku czy klipy YouTube wpięte do artykułów. Są one coraz lepszej jakości. Rozdzielczość 4K nie jest już mało realnym marzeniem; taką jakość oferują serwisy YouTube i Vimeo. Filmy Ultra HD pojawiły się nawet na Netfliksie i w innych usługach VoD. Jeżeli chcemy je oglądać w dowolnej chwili, nie mamy wyjścia – powinniśmy zainwestować w internet tak szybki, by mógł sobie z nimi poradzić. To jednak nie problem, bowiem wraz z obciążeniami sieci rosną możliwości transferu.

Internet szybki jak światło

Internet światłowodowy, zwłaszcza w oferowanym w Polsce przez Orange wariancie FTTH (czyli Fibre To The Home, światłowód doprowadzony bezpośrednio do domu lub mieszkania), zapewnia możliwość pobierania gigabajtów danych w ciągu kilkunastu sekund. Jest to technologia wciąż słabo rozpowszechniona, ale podobnie jak wideo HD czy interaktywne strony, z czasem stanie się standardem. Warto przejść na nią już teraz.