Tak wyglądał Internet 20 lat temu...

Internet w Polsce jest dostępny od grudnia 1991 roku. To już 25 lat. Dużo się w tym czasie zmieniło.

Początki Internetu w Polsce były trudne, ale rozwój następował bardzo szybko. W kilka lat od totalnego niebytu, doszliśmy do pierwszych stron i portali internetowych.

W czerwcu 1991 została uruchomiona sieć szkieletowa POLPAK Telekomunikacji Polskiej. W roku 1992 ATM S.A., jako pierwsza polska firma, uzyskała dostęp do Internetu. W sierpniu 1993 roku powstał pierwszy polski serwer WWW, pod nazwą „Polska Strona Domowa”. W 1992 roku utworzono pierwszą polską stronę internetową – internet.pl - czytamy na Wikipedii.

Trzy lata później, w 1995 roku, powstał pierwszy polski portal internetowy - Wirtualna Polska. Po dwudziestu kolejnych latach mamy już sieci światłowodowe o prędkościach, jakich dawniej nie byliśmy sobie w stanie nawet wyobrazić. Hot-spoty WiFi są na każdym kroku, a lista sieci wokół naszych domów jest często większa niż liczba internautów na początku polskiej sieci. W 2017 roku internet towarzyszy nam na każdym kroku. Mamy go nie tylko w domu i pracy, ale również w kieszeni. Zawsze pod ręką. Jest szybszy i wygodniejszy niż rok temu, a w stosunku do tego, czym był 20 lat temu, to przeskok między niebem a ziemią.

Aby dodać temu nieco perspektywy, wystarczy wspomnieć, że w roku 2000 nie istniał jeszcze YouTube (rok założenia - 2005), nie było Wikipedii (start w styczniu 2001), gracze nie byli jeszcze w stanie skorzystać z usługi Steam (2003), a o takich cudach jak VOD z Netflixa (start VOD w roku 2007) czy Facebook (2004) mogliśmy tylko pomarzyć. Nawet Google w roku 2000 był poczatkującą wyszukiwarką. Domena Google.com została zarejestrowana 15 września 1997 roku, zaś sama firma Google we wrześniu 1998 roku.

Źródło: Webarchive.org

W zaledwie kilkanaście lat nastąpiło w tym aspekcie naszego życia przejście od epoki kamienia łupanego do misji lotów kosmicznych... Również w kontekście estetyki.
Dzisiaj jesteśmy już przyzwyczajeni do pięknie zaprojektowanych, przemyślanych i wygodnych stron internetowych. Ba! Na komórkach mamy przecież też ich wersje mobilne i aplikacje, które jeszcze bardziej upraszczają serfowanie po falach internetu.

Początki były zupełnie inne. Na przykład serwis Yahoo, jeden z pionierów Internetu lat 90. XX wieku, w styczniu 1997 roku, czyli równo 20 lat temu, przypominał bardziej dzisiejszy podgląd kodu strony niż autentyczną witrynę. Ostre, niebieskie linki i paskudne obrazki zamiast stonowanej grafiki znanej z dzisiaj były chlebem powszednim pierwszych internautów.

Źródło: Webarchive.org

Podobna stylistyka rządziła na stronie internetowej gazety The New York Times, której redaktorzy nie zdawali sobie wtedy jeszcze zapewne sprawy, że to „cyfrowe coś” niedługo zagrozi im ciepłym posadom.

Z kolei główna strona Apple, firmy która dzisiaj jest kojarzona ze spójnym, atrakcyjnym designem swoich produktów, w lipcu 1997 roku przypominała bardziej kartę wyników wyszukiwania z Google niż oficjalną stronę firmy mającej zmienić świat sprzętu mobilnego.

Źródło: Webarchive.org

W Polsce było podobnie. Wirtualna Polska z grudnia 1997 roku wygląda dzisiaj przekomicznie. Nadmiar tekstu, zalew informacji i nieprzejrzystych linków.

Źródło: Webarchive.org

Oczywiście nie był to wynik braku umiejętności. Internet po prostu był jeszcze w fazie dziecięcej. Fakt, iż tak wcześnie udało się dostarczyć odbiorcom tak wiele treści, przedstawić oferty firm, zapewnić w miarę dobrze działającą pocztę elektroniczną, nowe wyszukiwarki, chaty, zdjęcia i górę linków, był cudem samym w sobie.

Pamiętajmy, że jeśli spotykało się wtedy kogoś, kto miał dostęp do sieci (co wcale nie było takie oczywiste), to na sto procent była to osoba łącząca się za pomocą modemu. Modemu bardzo, ale to bardzo wolnego w porównaniu do światłowodu czy LTE. 56 Kb/s, imponująca wtedy prędkość, dzisiaj nie pozwoliłaby nawet na doczytanie Twittera, a co dopiero myśleć o jakimś współczesnym portalu czy stronie z multimediami. Na modemie tego typu ponad 13 minut czekalibyśmy na jeden utwór mp3 (jeśli w ogóle byśmy wiedzieli, czym jest mp3, bo standard był na rynku dopiero od dwóch lat), a jeśli zachciałoby się nam posłuchać całej płyty CD, to musielibyśmy ją ściągać przez 31 godzin.

To był bardzo ciężki początek. Powiedzmy to sobie wprost – internet był wtedy brzydki, przeładowany tekstem, nieintuicyjny i potwornie, ale to potwornie wolny. A było to zaledwie 20 lat temu. Patrząc na to z perspektywy roku 2017 i tego, co dzisiaj jesteśmy w stanie zrobić online, trudno wyobrazić sobie, co czeka nas w roku 2037.