Klątwa jednej kreski, czyli jak poprawić zasięg domowej sieci

Nie ma nic gorszego niż jedna kreska. To ona sprawia, że na czole pojawia się pot, a zbyt silne zaciskanie zębów zaczynasz czuć dopiero w momencie, gdy dochodzi do ciebie dźwięk ich zgrzytania.

Przy pełnym zasięgu WiFi czujesz się jak ptak, który zawsze wie, dokąd ma lecieć i może to zrobić, po prostu skacząc z dachu i rozpościerając skrzydła.

Przy zerowym zasięgu sprawa też jest prosta. Nie ma dostępu do Internetu, więc możesz zająć się innymi sprawami. Drapaniem po głowie, czytaniem o ćwiczeniach, które na pewno zaczniesz w nowym roku czy odkładaną od dawna książką o struganiu łódek z kory, którą pokrył już kurz. Warto go zetrzeć i dokończyć lekturę.

Jest też jedna kreska. Stan niebytu pomiędzy euforią a koszmarem, gdy teoretycznie masz dostęp do sieci, ale w praktyce działa ona tak wolno, że nawet doczytanie śmiesznego gifa z kotem pijącym wodę z kranu trwa dłużej niż sam gif. Słaba jakość sygnału domowej sieci WiFi sprawia, że najnowsze łącze światłowodowe, z którego jesteśmy tak dumni, może nie zostać wykorzystane w pełni przez domowników. To trochę tak jak z wodą. Co z tego, że do mieszkania dociera woda o bardzo dużym ciśnieniu, jeśli słuchawka prysznica jest pokryta kamieniem i spowalnia przepływ.
Co możemy zrobić?

Warto wydać... niewiele!
Najskuteczniejsze metody poprawienia zasięgu sieci WiFi wiążą się z pieniędzmi. Cudów nie ma. Wszystko, co najlepsze na tym świecie, kosztuje. Pocieszający jest jednak fakt, że w przypadku domowej sieci nie są to pieniądze duże.

Zmiana routera z przestarzałego standardu 802.11b czy 802.11g na 802.11n czy najnowszy 802.11ac sprawi, że momentalnie będziesz gotowy na ultraszybkie łącza światłowodowe. Jeśli zainwestujesz jeszcze w model, który w testach jest chwalony za dobry zasięg, to za cenę około 150 zł możesz znacznie poprawić wydajność domowej sieci.

Warto tylko pamiętać, że internetowy kij ma dwa końce. Superszybki i nowoczesny router nie zda się na nic, jeśli komputer jest stary i wyposażony w przestarzałą kartę sieciową. Na szczęście w tym przypadku cena modernizacji jest jeszcze niższa, bo zewnętrzne karty sieciowe podpinane do PC-ta przez USB, to wydatek kilkudziesięciu złotych.

Zmień kablówkę na Orange Światłowód: Sprawdź, czy jesteś w zasięgu [Dowiedz się więcej >]

Jeśli budżet na to pozwala, a dom jest tak duży, że tego wymaga, to możesz kupić jeszcze repeatery sygnału. Są to małe urządzenia przypominające sam router lub przystawkę wpinaną wprost do gniazda zasilania. Ich zadaniem jest retransmitowanie sieci WiFi. Instalujesz go więc w większej odległości od routera (pamiętając jednak, by repeater łapał nadal około 80 proc. Zasięgu sieci bazowej), konfigurujesz i pozwalasz, by wysłał sieć dalej. W większości polskich mieszkań nie będzie to konieczne, a i w domkach jednorodzinnych dobre routery poradzą sobie dostatecznie dobrze. Jeśli jednak mieszkasz w willi z czterema basenami lub po prostu ściany twojego domu wykonano ze zbrojonego żelbetonu mającego wytrzymać nawet eksplozję nuklearną, to być może wzmocnienie sygnału będzie koniecznie. Kupując repetier, kieruj się podobnymi zasadami, co przy wyborze routera. Stawiaj na najnowsze standardy i sprawdzaj profesjonalne testy.

Wersja darmowa
Jeśli zasięg domowej sieci doprowadza cię do szału, ale nie chcesz wydawać ani złotówki, nadal możesz sobie trochę pomóc. Zanim zaczniesz oklejać aluminiową folią router i meble obok niego, wykonaj kilka prostych kroków.

  1. Zaloguj się na swój router (porady i dane logowania znajdziesz w jego instrukcji lub online) i zaktualizuj jego oprogramowanie. Zapewne potrwa to tylko chwilę i będzie bajecznie proste, a efekt może być zaskakująco pozytywny.

  2. Skoro już przeglądasz systemowe „trzewia” routera, to sprawdź ustawienia kanału na jakim pracuje Twój router WiFi. Jeśli kanał, na którym transmituje on sygnał, jest zatłoczony przez inne sieci z okolicy - zmień go na mniej oblegany. Większość routerów podaje te informacje w swoim oprogramowaniu.

  3. Upewnij się, że twój router nie ma włączonej blokady szybkości ściągania lub wysyłania przez sieć bezprzewodową.

  4. Pomocne może być też fizyczne przestawienia urządzenia w inne, mniej osłonięte miejsce. Nic cię to nie kosztuje, więc możesz po prostu spróbować. Aplikacje takie jak NetSpot, HeatMapper czy inne im podobne pomogą w przeprowadzeniu diagnostyki sieci bezprzewodowej, porównają informacje na jej temat, a nawet stworzą przejrzystą mapę jej zasięgu w naszym domu. W większości przypadków nie będzie to konieczne, ale jeśli chcesz przeprowadzić poprawki jak najdokładniej, to warto skorzystać z pomocy dodatkowego oprogramowania.

I gotowe!
Tych kilka prostych i tanich sposobów może sprawić, że z łatwością pokonasz klątwę jednej kreski i nikt w twoim domu nie będzie już zgrzytał zębami jak za czasów pierwszych modemów wydających dźwięki umierającej nadziei.

Po co się męczyć i marnować ogromne prędkości łącz światłowodowych?