Internet to życie

Kiedy ostatni raz ktoś zapytał cię, czy masz adres e-mail? Ten zwrot na zawsze zniknął już z języka codziennego. Nikt nie zakłada, że możesz nie korzystać z poczty elektronicznej, w taki sam sposób jak nikt nie pyta już o to, czy masz komórkę lub czy kojarzysz YouTube'a lub Facebooka.

Pewne rzeczy są oczywiste, nawet jeśli są z nami od niedawna. Internet działa nad Wisłą od zaledwie 26 lat. Wirtualna Polska jest w sieci od 1995 roku. Oznacza to, że po ulicach naszych miast jeździ niejeden samochód starszy niż polski internet.

Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia. Mimo iż sieć jest stosunkowo młoda, to jej wpływ na komunikację jest tak potężny, że sam fakt istnienia pokoleń nieznających już świata bez internetu zmienia wszystko. Nie jest to tylko kolejne medium dające nam nowe możliwości. Internet jest TYM medium. Nie jedynym, nie ostatecznym. Przyjdą i kolejne rewolucje. Jednak póki co świat Zachodu nie może już pozostać offline. Wcale nie dlatego, że wizyta w wypożyczalni DVD byłaby mniej wygodna niż włączenie filmu z usługi VOD. Sieć zmieniła już sposób postrzegania świata, gromadzenia i pozyskiwania wiedzy, a co jeszcze ważniejsze - stała się integralnym elementem gospodarki.

Weźmy na przykład taką Estonię. Niewielki kraj zamieszkany przez zaledwie 1,3 mln osób, który dopiero w 1991 roku zyskał niepodległość po rozpadzie ZSRR. Dzisiaj członek Unii Europejskiej, NATO, posiadający walutę euro i... jeden z przodowników rozwoju nowoczesnej technologii w naszym regionie.

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że nigdy nie myślałeś o Estonii w kontekście technologii. Być może w ogóle ten kraj nie przyszedł ci do głowy. A jest to miejsce, w którym w wyborach można głosować online, dane medyczne obywateli przechowywane są w chmurze, a 95 proc. mieszkańców rozlicza podatki w sieci. Co więcej robi to w kilka minut i bardziej chętnie niż w tradycyjny sposób. Dane są wirtualne. Korzyści dla państwa - bardzo rzeczywiste.

„System internetowy pociągnął za sobą dodatkowy efekt - o wiele większy procent przestrzegania przepisów. Ludzie po prostu zaczęli płacić podatki! To z kolei pozwoliło nam je obniżyć” - tłumaczy Toomas Hendrik Ilves, prezydent Estonii w latach 2006-2016.

Pomysł na przeniesienie Estonii w XXI wiek z przytupem nie był łatwy do zrealizowania. Kraj musiał zaczynać właściwie od zera. Jego infrastruktura informatyczna, pozostała po okresie przynależności do ZSRR, była przestarzała i nie zapewniała odpowiedniego zaplecza do budowania przyszłości.

Zmień kablówkę na Orange Światłowód: Sprawdź, czy jesteś w zasięgu [Dowiedz się więcej >]

„Estonia po prostu pozbyła się wszystkich radzieckich, przestarzałych elementów i zaczęła od początku”- powiedział James Bowman, jeden z pracowników Skype'a.

Skype kojarzy się dzisiaj ze Stanami Zjednoczonymi. W 2009 65 proc. firmy kupił eBay za 1,9 mld dolarów, a dwa lata później firmę nabył Microsoft za, bagatela, 8,5 mld dolarów. U jego podstaw leży jednak estońska myśl techniczna przełożona na gotowy produkt przez Ahti Heinla, Priit Kasesalu'a i Jaan Tallinn'a. Gdy w sierpniu 2003 roku Skype trafił do użytkowników, Estonia miała już zupełnie nowe, cyfrowe linie telefoniczne stworzone na bazie własnego systemu, komputery we wszystkich szkołach publicznych i darmowe Wi-Fi na każdym kroku. Władze Estonii podeszły do sprawy szalenie ambitnie. Stawiały wyłącznie na nowe, przyszłościowe rozwiązania i przy każdej okazji przeskakiwały kilka niepotrzebnych kroków. W 2000 roku rząd Estonii rozpoczął program, mający zapewnić dostęp do Internetu na obszarach wiejskich. Już wtedy Estońscy parlamentarzyści doszli do wniosku, że dostęp do sieci jest niezbędny do życia w XXI wieku.

I to wszystko w kraju, w którym zaledwie dziesięć lat wcześniej niespełna połowa mieszkańców miała telefon stacjonarny.

Estonia jest ciekawym, bo jednym z najbardziej imponujących przykładów dynamicznego rozwoju i wprowadzania nowych technologii. Nawet mimo problemów wynikających z kryzysu finansowego 2008 roku, długoterminowe prognozy ekonomiczne dotyczące tego kraju są jednymi z najbardziej optymistycznych w Europie. Zdaniem francuskiego instytutu badawczego CEPII, do roku 2025 Estonia ma szansę stać się najbardziej produktywnym krajem w Europie z produktem krajowym brutto na poziomie Szwecji, Finlandii, Danii czy Norwegii.

Nie jest to jednak jedyny kraj, w którym widać wpływ rozwoju internetu na ekonomię. W maju 2011 roku amerykańska spółka doradcza McKinsey Global Institute opublikowała raport, w którym informowała o ogromnym wpływie sieci na globalny rozwój gospodarczy.

„Jeśli mierzyć je jako jeden z sektorów, to konsumpcja i wydatki związane z internetem są obecnie większe, niż te z sektorów energetycznych i rolnictwa. (…) Internet odpowiadał średnio za 3,4 procent przyrostu krajowego brutto w 13 krajach objętych badaniem”- czytamy w podsumowaniu raportu.

W ujęciu globalnym wpływ był jeszcze większy i sięgał 21 proc. w okresie pięciu lat poprzedzających wspomniane badanie.

Podejście ogólne, obejmujące całą sieć, wydaje się oderwane od rzeczywistości. Wystarczy jednak skupić się na pojedynczym elemencie internetu, by zrozumieć jak istotny jest on obecnie dla świata. Na przykład sieci społecznościowe, takie jak Facebook czy Twitter.

W 2010 roku 0,97 miliarda ludzi na świecie używało sieci społecznościowych. W 2016 było to już 2,34 mld, a do roku 2020 blisko 3 mld ludzi będzie komunikować się za pomocą serwisów tego typu. Na samym tylko Facebooku co miesiąc loguje się 1,71 miliarda ludzi. A to przecież lider rynku społecznościowego. Wspomniany wcześniej Skype ma „zaledwie” 300 mln aktywnych użytkowników, ale jest tak popularną alternatywą dla tradycyjnych telefonów, że już w 2014 roku stanowił 40 proc. międzynarodowego ruch komunikacyjnego.

Oznacza to, że na każde 10 minut rozmów prowadzonych za pomocą telefonów komórkowych czy stacjonarnych na całym świecie, cztery minuty spędzamy na Skype - informował The Wall Street Journal w styczniu 2014 roku. Dla przypomnienia, to ta sama aplikacja, której technologicznych początków z roku 2003 można doszukać się w kraju, który 12 lat wcześniej odzyskał dopiero niepodległość. Czy podobnych rezultatów możemy oczekiwać w Polsce?

Na pewno nie aż tak dynamicznych, ale nie mamy się też czego wstydzić. W dużych miastach coraz bardziej popularnym wyborem jest światłowód. A nawet poza metropoliami można korzystać z szybkiego dostępu do internetu – zasięg LTE Orange’a obejmuje już ponad połowę populacji Polski . W raporcie firmy Akamai na temat średnich prędkości internetu na świecie, nasz kraj radzi sobie całkiem nieźle, zajmując 29 miejsce. Za krajami takimi jak Dania, Niemczy czy Szwajcaria, ale też przed Francją, Włochami i Rosją.

Od maja 2008 roku działa też w Polsce Elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej (ePUAP), której zadaniem jest udostępnianie usług publicznych administracji centralnej, samorządów i urzędów gmin w przestrzeni elektronicznej. Dla przykładu, aby zarejestrować się na konsultację w Urzędzie Pracy nie trzeba stać od siódmej rano w kolejce po numerek. Wystarczy umówić się wcześniej na spotkanie elektronicznie. Później większość formalności również można załatwiać zdalnie.

Przez sieć rozliczamy PIT-y, politycy zaczęli używać poczty elektronicznej i mediów społecznościowych (na przykład do transmisji na żywo na Facebooku), a w kilkanaście lat udało się nam przejść od poziomu zupełnego braku telefonów komórkowych, do szybkiego internetu i LTE wszystkich operatorów na obszarze prawie całego kraju.

Wszystko to powoduje, że Polacy żyją już w cyfrowym świecie, bawią się w nim i pracują. Według rankingu ITwiz Best 100 z tego roku, wartość rynku IT w Polsce wynosi około 11 mld dolarów. Na listach największych graczy tego sektora coraz częściej pojawiają się u nas firmy Polskie - ABC Data, Action, Komputronik czy nawet ukochany przez graczy CD Projekt RED ze swoim Wiedźminem 3.

Oby tak dalej, bo Internet dzisiaj nie jest już luksusem. Jest naszym codziennym życiem.