Bieg z przeszkodami, czyli jak uniknąć drzemki na klawiaturze?

O kunszcie sportowca lekkoatletycznego biorącego udział w biegu płotkarskim decyduje nie siła, ale technika. Z szybkim internetem jest podobnie.

Bieg z przeszkodami, czyli jak uniknąć drzemki na klawiaturze?
O kunszcie sportowca lekkoatletycznego biorącego udział w biegu płotkarskim decyduje nie siła, ale technika. Z szybkim internetem jest podobnie.

Godzina 18:00
Po ciężkim dniu w pracy Adam wraca do domu i w nieprzyjemnym pośpiechu realizuje dodatkowe zadania z listy spisanej na komórce. Odbiera w sklepie zamówione zabawki dla dzieci, myje samochód uważając, by nie pochlapać nowych dżinsów, kupuje piwo dla żony i kwiaty dla siebie. Bo Adam ma pełne ręce roboty, zasługuje na coś ładnego i nie obchodzi go to, czy to męskie czy nie.

Godzina 20:00
Adam nie miał spokojnej kolacji z żoną od 8 lat. Jeśli dzieci nie płaczą, to się cieszą. A gdy się cieszą, to biegają i krzyczą. Kiedyś myślał nawet o kupnie zatyczek do uszu i zignorowaniu tego wrzasku. Ale kocha swoją rodzinę za bardzo, by móc się od niej odciąć.

Godzina 21:30
Wolne. Wreszcie! Ucałował żonę na dobranoc, sprawdził czy dzieci śpią spokojnie. Zasiadł do komputera i włożył do napędu płytkę z nową grą. Jak to dziś często bywa, DVD jest tylko początkiem przygody. Gra wymaga ściągnięcia z internetu dodatkowych 30 gigabajtów danych. Adam włącza proces ściągania i patrzy na wolno rosnący wskaźnik procentów. Ma łącze 10 Mb/s, takie jak statystycznie większość Polaków. Ściąganie gry zajmie mu około 56 minut... Jeśli w trakcie prędkość nie spadnie.

Zmień kablówkę na Orange Światłowód: Sprawdź, czy jesteś w zasięgu [Dowiedz się więcej >]

Godzina 23:00
Znów zasnął na klawiaturze. Za kilka godzin obudzi się odrętwiały z odciśniętym na czole klawiszem Enter. Adam śni o kolejnym fragu, przejęciu flagi wrogiej drużyny lub chociaż asyście. Pech chciał jednak, że gdy zasypiał nad klawiaturą, instalator gry pytał akurat o kontynuowanie procesu. Bezwładne ciało mężczyzny upadło pechowo na najgorszy klawisz z możliwych i instalacja gry została anulowana.
Jutro będzie musiał zacząć od początku...

Polska wcale nie jest najgorsza jeśli idzie o średnią szybkość łącza internetowego. Według raportu Akamai z trzeciego kwartału 2015 roku jesteśmy na 29 miejscu globalnego rankingu i radzimy sobie lepiej niż Włochy, Francja czy Rosja. Średnia prędkość 10 Mb/s, jaką możemy się pochwalić, to jednak kropla w morzu potrzeb. Nasze telewizory 4K, konsole do gier nowych generacji i komputery są wiecznie głodne. Wiecznie nienasycone.
Jeśli internet Adama byłby biegaczem, to zapewne nie maratońskim, ale krótkodystansowym. Wyspecjalizowanym w biegu przez płotki. Bo nawet jeśli rozwój technologii transmisji danych jest zadaniem wymagającym lat badań i pracy, to efekt musi być odczuwalny tu i teraz, a przeszkody pokonywane sprawnie i bez zadyszki.

Najlepszą techniką do ich przeskoczenia jest światłowód. Płotki, w jego przypadku, są całkiem wysokie, bo to absorpcja sygnału przez materiał światłowodu, rozproszenie światła z powodu fluktuacji gęstości materiału, mikrozgięcia włókien i tym podobne. Naukowcy muszą skakać przez nie z łatwością lekkoatletyka, ale bez zdejmowania laboratoryjnych fartuchów.

Biorąc pod uwagę jak skomplikowana jest to technologia, badacze radzą sobie z problemami doskonale! W końcu mówimy tu o przenoszeniu informacji za pomocą światła w rdzeniu cieńszym od ludzkiego włosa. Pamiętając o tym, coraz to kolejne rekordy prędkości transmisji danych zasługują na oklaski całego stadionu fanów!

Nippon Telegraph and Telephone Corporation pochwaliła się kiedyś przesłaniem 14 terabitów na sekundę pojedynczym światłowodem o długości 160 km. 14 terabitów to 1792 gigabajtów. Czyli na takim łączu, gra Adama ściągnęłaby się w niecałą sekundę.

Oczywiście dane laboratoryjne nie mają wiele wspólnego z możliwościami domowymi. Ale wynik Nippon pochodzi sprzed 10 lat.
W marcu tego roku naukowcy z Uniwersytetu Illinois pochwalili się przesłaniem 57 Gigabitów na sekundę. To „zaledwie” 0,05 terabita, ale tym razem udało się to zrobić w temperaturze pokojowej i bez uszkodzenia danych.

Nawet jeśli laboratoryjne zmagania naukowców na torze z przeszkodami nie przenoszą się w stosunku jeden do jednego na prędkości internetu w naszych domach, to oczywiste dzisiaj jest, że dobra infrastruktura światłowodowa, z kablami tego typu dochodzącymi nie tylko do budynku, ale i każdego mieszkania, daje nowe, nieosiągalne wcześniej możliwości. Realistycznie póki co nie terabitowe, ale gigabitowe - jak najbardziej!

Po co nam, zwykłym Kowalskim, coś takiego? Dla rzeczywistości wirtualnej, multimediów w super wysokich rozdzielczościach, stabilnych, niezawodnych łącz i ciągłego dostępu do ultrapłynnego Internetu.

I dla Adama. Żeby nową grę pobierał w cztery, a nie 56 minut i nie zasypiał więcej na klawiaturze.